![]() ![]() ![]() Poniżej lista branż pracy na rynku kapitałowym, kliknij w celu wyświetlenia pełnej listy ofert pracy.
![]() "Nie trzymaj spekulacji tylko dlatego, że jest ci ona coś "winna" "Zenon Komar ![]() Inwestycje giełdowe. Jak grać i wygrywać. Wydanie II |
Artykuły związane z pracą na rynku kapitałowymZMIERZCH zawodu maklera...? data dodania: 2010-02-07
Łukasz Rosiński, analityk inwestycyjny DM AmerBrokers, właściciel serwisu http://PracaGPW.pl, 06.02.2010 Jak powiedział kiedyś Wiesław Rozłucki „dobry makler zawsze będzie miał przyszłość”. Czy aby na pewno? Czy makler papierów wartościowych jest przyszłościowym zawodem, czy 817 kandydatów na maklera w dwóch zeszłorocznych egzaminach miało rację wybierając tę profesję? Zacznijmy od historii... Pierwsze regulacje dotyczące pracy maklera w Polsce pojawiły się w 1817 roku. Były to Postanowienia Księcia Namiestnika Królestwa z 12 kwietnia 1817 roku. Regulowały one szczegółowo sposób mianowania i odwoływania oraz czynności i obowiązki maklerów, wówczas nazywanych meklerami. O powadze zawodu świadczył fakt, że spośród kandydatów, których było zawsze więcej niż dostępnych miejsc, wyboru dokonywał Książę Namiestnik. Co więcej - wybrani meklerzy składali przed nim przysięgę w Trybunale Handlowym, a przed rozpoczęciem wykonywania zawodu byli oni zobowiązani do złożenia kaucji w wysokości 1800 zł. Niestety w dniu 1 września 1939 roku zawieszono notowania na giełdzie, a makler zniknął na długie lata z mapy zawodów. Po zakończeniu II wojny światowej władze komunistyczne nie były zainteresowane wznowieniem obrotu giełdowego, tak więc maklerzy pojawili się na parkiecie giełdy dopiero po 52 latach, 16 kwietnia 1991 roku – wówczas w liczbie około 27 osób (tyle zostało wpisane na listę maklerów w dniu 24.06.1991). Pełen rys historii zawodu jest dostępny TUTAJ. Przejdźmy do teraźniejszości… Wraz z rozwojem giełdy również zawód maklera przeszedł metamorfozę. Wspólnym mianownikiem pozostał jednak fakt jego licencjonowania (jako, że w Polsce panuje aktualnie „bezkrólewie”, rolę egzaminatora przejął KNF). Dziś nie słychać już giełdowej wrzawy, a parkiet nie roi się od maklerów w słynnych, czerwonych szelkach inspirowanych filmem „Wall Street” Olivera Stone"a (apropos - Michael Douglas powrócił do roli Gordona Gekko w drugiej części „Wall Street” – premiera na wiosnę). Nie ma już także tradycyjnego parkietu, ponieważ ponad trzy czwarte wszystkich transakcji na GPW odbywa się drogą elektroniczną. Maklera zastąpił więc komputer… Warszawska giełda nie jest jednak w tym aspekcie wyjątkiem - większość rynków finansowych na świecie wygląda podobnie sennie, jak sala notowań GPW. Wspomnianym wyjątkiem jest jednak Wall Street, gdzie w rezultacie silnego lobby maklerskiego udało się zachować tradycję, a maklerzy w czerwonych szelkach służą często jako ilustracja do artykułów o rynkach finansowych (aż chciałoby się sparafrazować „przerażone miny maklerów po upadku Lehman Brothers – bezcenne”). Co ciekawe – w związku z głosami turystów, we Frankfurcie, w starym budynku giełdy, stworzono swoiste widowisko - salę notowań specjalnie z myślą o przyjezdnych, którzy chcieliby zobaczyć giełdowy harmider. Aktualnie na listę maklerów papierów wartościowych jest wpisanych 2156 osób. Trudno jednak oszacować jak wielu z nich pracuje w zawodzie. Licencja nie daje bowiem automatycznie pracy, na pewno jednak znalezienie posady ułatwia. Gros maklerów jest zatrudniona w POKach tradycyjnych domów maklerskich (przyjmując założenie, że na jeden POK domu maklerskiego przypada 2 maklerów łączna podaż stanowisk wynosi około 900). Natomiast w największych zespołach sprzedaży instytucjonalnej pracuje około 70 - 80 osób. Można więc wysnuć wniosek, że aktualnie co drugi makler nie pracuje w zawodzie. Część z nich na pewno znalazło posadę w działach analiz domów maklerskich, czy w TFI lub OFE. Wielu maklerów posiada również licencję doradcy inwestycyjnego i zajmuje się zarządzaniem aktywami. Część, zwłaszcza początkujących, wykorzystuje zdobytą wiedzę, by zarabiać na rynku kapitałowym na własną rękę. A co z przyszłością? Do dwóch zeszłorocznych egzaminów przystąpiło 817 kandydatów na maklera, 151 osobom udało się uzyskać licencję. W ostatnich latach nigdy tak wiele osób nie chciało zdobyć licencji. Powodem takiego zainteresowania może być kryzys, który spowodował, że wielu młodych ludzi chce mieć dodatkowy argument w rozmowie z przyszłym pracodawcą. Licencja ma być potwierdzeniem ich wiedzy, zainteresowań i umiejętności (acz z tym ostatnim można polemizować – egzamin w żaden sposób nie weryfikuje bowiem umiejętności sprzedażowych, czy inwestycyjnych). Większość z nich liczy zapewne na wysokie zarobki, kiedy uda im się wspiąć po szczeblach kariery aż na przykład na stanowisko sales-tradera obsługującego klientów instytucjonalnych. Niestety, takie stanowiska są zarezerwowane dla doświadczonych maklerów, którzy oprócz umiejętności i doświadczenia mają także portfolio klientów, które są w stanie „zmigrować” w przypadku zmiany pracy. To właśnie taki „dobry makler zawsze będzie miał przyszłość”. Rola maklera instytucjonalnego pozostanie więc w najbliższym czasie nadal wysoka, zwłaszcza że oprócz realizacji zleceń, jego rola obejmuje także ich „tworzenie”. Mowa tu oczywiście o tzw. „flow” (z ang. „przepływ”) – czyli wiedzy kto, kiedy i za ile jest zainteresowany zbyciem waloru, którego akurat poszukuje klient. Kilka szybkich telefonów (do klientów, czy do znajomych w innych biurach) pozwala w krótkim czasie na wygenerowanie znacznych prowizji dla biura. Podobnie istotna jest rola maklerów w procesie budowania księgi popytu. Ich sprawność można było zaobserwować w ostatnich dwóch przypadkach – superszybkiej sprzedaży pakietu 20 mln akcji (10% kapitału) KGHMu za ponad 2 mld zł i 14 mln akcji (10,8% kapitału) LOTOSu za 406 mln zł. Natomiast makler, który tylko przyjmuje zlecenia, otwiera rachunki, czy dokonuje zapisów na akcje debiutantów (czyli rola typowego okienka w banku), wraz ze wzrostem świadomości informatycznej i najzwyklejszego lenistwa inwestorów, będzie zapewne wypierany przez komputery i Internet. Zakres jego obowiązków sprowadzi się bardziej do roli doradczej (pomysły inwestycyjne dla zagubionych inwestorów) i socjalnej (konsultacje z inwestorami, pozyskiwanie nowych klientów dla usługi prywatnego maklera, organizowanie szkoleń itp.). Na takie zmiany na rynku niektóre biur maklerskie reagują poprzez tworzenie blogów inwestorskich, czatów analitycznych, czy „pytań do maklera”, inne przez rozszerzenie zakresu usług na przykład o rynek forex (szeroką edukację w tym zakresie mogą prowadzić właśnie maklerzy). Reasumując – nawet zakładając kontynuację intensywnego rozwoju polskiego rynku kapitałowego, podtrzymanie trendu wzrostowego na GPW i dostrzeżenie polskiej gospodarki (będącej przecież zieloną wyspą szczęśliwości w Europie) przez światowych brokerów (vide dopuszczenie do działania na GPW spółki UBS Limited), należy się liczyć z zagrożeniem, że zawód maklera powoli będzie się stawał bardziej symbolem, niż kołem zamachowym wzrostu zainteresowania giełdą w Polsce. |
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2008-2010 Pracagpw.pl
Usługi programistyczne świadczy PASZEK INC.