![]() ![]() ![]() Poniżej lista branż pracy na rynku kapitałowym, kliknij w celu wyświetlenia pełnej listy ofert pracy.
![]() "Najpierw marnujemy zdrowie, by dojść do pieniędzy; później marnujemy pieniądze, aby dojść do zdrowia" Robert Lembke ![]() Kiedy nadchodzi kryzys. Co powinniśmy zrobić, aby wyjść obronną ręką z obecnego kryzysu gospodarczeg |
Artykuły związane z pracą na rynku kapitałowymSamce alfa nie mogą polegać wyłącznie na własnej męskości data dodania: 2009-12-14
Financial Times, 25 listopada 2009, Onet.pl Maklerzy mężczyźni, jak zwierzęta w naturze, podejmują większe ryzyko, kiedy rośnie ich poziom testosteronu. Z badań przeprowadzonych przeze mnie i moich współpracowników wynika, że umiarkowanie podwyższony poziom tego hormonu powoduje wzrost zysków, osiąganych przez maklerów wysokich częstotliwości – choć wyższy poziom testosteronu może powodować nadmierną pewność siebie i ryzykowne posunięcia, wywołując u maklerów wrażenie, że są panami wszechświata. Jednak nie można stwierdzić, czy testosteron powoduje te korzystne skutki, podnosząc umiejętności maklera, czy jedynie wzmagając w nim chęć podejmowania ryzyka. W badaniach opublikowanych w środę w PLoS ONE – internetowym czasopiśmie naukowym wydawanym przez Public Library of Science – wykazaliśmy, że testosteron ma niewiele wspólnego z umiejętnościami maklerskimi. Maklerzy z wyższym poziomem testosteronu rzeczywiście osiągali lepsze wyniki, ponieważ podejmowali większe ryzyko. Ale nie ma związku między poziomem hormonu, a ich umiejętnościami, jeśli będziemy je mierzyć wskaźnikiem Sharpe’a (o czym później). Sam testosteron nie wystarczy. By to wykazać, niezbędna jest wiedza jak ocenić, czy zyski maklera powstały w wyniku jego umiejętności czy szczęścia – zasadnicze pytanie dla banków i funduszy hedgingowych, lokujących kapitał i wypłacających premie. Dyrektorzy zazwyczaj oceniają umiejętności maklera na podstawie bilansu jego zysków i strat. Ten miernik jest prosty, ale też może być mylący i niebezpieczny. Informacja, że makler zarobił sto milionów dolarów nic nie mówi o jego umiejętnościach, dopóki nie wiemy, jak duże podjął ryzyko. Co będzie, jeśli się okaże, że z równą łatwością stracił 500 milionów? Najlepszym sposobem na oddzielenie umiejętności od odwagi jest przyjrzenie się wskaźnikowi Sharpe’a, który jest miarą ważonych ryzykiem zwrotu inwestycji, czyli miarą relacji osiągniętej stopy zwrotu w relacji do zmienności stóp zwrotu. Im wyższa zmienność stóp zwrotu (lub ryzyko) tym niższy jest wskaźnik Sharpe’a. Makler zyskujący sto milionów dolarów, którego bilans zysków i strat regularnie wychyla się poza 500 milionów, będzie miał niski wskaźnik Sharpe’a, wynoszący około 0,2. Makler zyskujący sto milionów, ale którego bilans zysków i strat ma mniejsze wahania, nie przekraczające stu milionów, będzie miał wyższy wskaźnik, wynoszący mniej więcej jeden punkt. Obaj z moim współpracownikiem Lionelem Page w latach 2005 i 2007 przyjrzeliśmy się współczynnikowi Sharpe’a w grupie młodych mężczyzn, maklerów wysokiej częstotliwości. Znajdujący się w tej grupie maklerzy z dużym doświadczeniem uzyskali wskaźnik na poziomie 1,02, znacznie wyższy niż bazowy niemiecki indeks Dax, gdzie średnia wynosi 0,53. Co więcej, maklerzy ci zarabiali w 2008 roku, kiedy wiele banków i funduszy hedgingowych traciło pięcioletnie zyski. Uważaliśmy, że poziom testosteronu może dać wskazówki dotyczące współczynnika Sharpe’a. Ale tak nie było. Poziom testosteronu pomaga w określeniu rozmiaru podejmowanego ryzyka, ale nie w określaniu umiejętności. W jaki sposób styl pracy maklera z wysokim poziomem testosteronu i z wysokim narażeniem na ryzyko przekłada się na współczynnik Sharpe’a? Ustaliliśmy, że współczynnik ten rośnie znacząco u maklera wraz z latami pracy – w pierwszych latach jest bliski zera, w kolejnych latach zbliża się do indeksu Dax, a u maklerów z największym doświadczeniem, mających za sobą 12 lat pracy, osiąga prawie dwa punkty. Czy to maklerzy działali coraz lepiej, czy pracodawcy pozbywali się tych z niskim współczynnikiem Sharpe’a? W ciągu dwuletnich badań przekonaliśmy się, że to rośnie współczynnik u maklerów – co wskazuje na to, że nauczyli się uzyskiwać wyższe średnie stopy zwrotu. Maklerzy byli zachęcani do uczenia się przez obowiązujący w zatrudniającej ich firmie system rekompensat. Banki ze swoimi rocznymi premiami mogą przyciągać maklerów bardziej ceniących ryzyko niż ostrożność; ale maklerzy biorący udział w naszych badaniach otrzymywali jedynie udział w zyskach, tak więc jeśli tracili pieniądze firmy, tracili tym samym własne. Mieli więc silne bodźce, by minimalizować zmienność dochodów. Trzeba dodać, że uczenie się, tak jak zarabianie na różnicy pomiędzy dwoma instrumentami, jest niezgodne z hipotezą efektywności rynków, według której rynki działają na zasadzie błądzenia przypadkowego i nie można nauczyć się poruszania się po nich, tak jak nie można przez ćwiczenia uzyskać lepszych wyników w rzucaniu monetą. Tak więc nasze dane wskazują, że rynki tak naprawdę nie działają na zasadzie błądzenia przypadkowego. Dane też wskazują na bardziej użyteczny aspekt, wskazujący że banki mogą wykorzystywać z czasem współczynnik Sharpe’a, by określić czy makler wart jest płaconych mu wynagrodzeń. Wysoka tolerancja na ryzyko – możliwa do przewidzenia przez ekspozycję na testosteron w okresie płodowym – jest potrzebna, ale tak jak wyniki osiągane w sporcie, może nie mieć znaczenia bez odpowiedniego szkolenia i kierowania. Na giełdzie, tak jak w sporcie, biologia musi być sterowana doświadczeniem i odpowiednimi bodźcami. Autor - John Coates jest pisarzem i jest pracownikiem naukowym na stypendium badawczym uniwersytetu Cambridge w dziedzinie neurobiologii i finansowości, wcześniej kierował na Wall Street biurem obrotu giełdowego. Financial Times Pełna treść artykułu znajduje się na stronach Onet.pl |
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2008-2010 Pracagpw.pl
Usługi programistyczne świadczy PASZEK INC.