![]() ![]() ![]() Poniżej lista branż pracy na rynku kapitałowym, kliknij w celu wyświetlenia pełnej listy ofert pracy.
![]() "Zawsze sprzedawałem akcje, gdy ich cena jeszcze szła w górę" Bernard Baruch ![]()
Fundusze inwestycyjne w praktyce |
Artykuły związane z pracą na rynku kapitałowymByłem tylko małym trybikiem data dodania: 2011-01-08
5 stycznia 2011, Der Spiegel, Onet.pl Jérôme Kerviel, były makler banku Société Générale, opowiada o zdefraudowanych przez siebie miliardach euro, współwinie swego ówczesnego pracodawcy oraz o systemie, który umożliwia podobne spekulacje. Der Spiegel: Monsieur Kerviel, sąd w Paryżu skazał pana na pięć lat więzienia oraz na zapłacenie odszkodowania w wysokości 4,9 miliarda euro. Jak pan ocenia ów wyrok? Kerviel: Uważam go za wielką niesprawiedliwość. Czułem się tak, jakbym został parę razy zdzielony pałką po głowie. Najpierw pięć lat więzienia, potem jeszcze ta wielomiliardowa kara. A bank został uwolniony od jakiejkolwiek winy. Aby zapłacić tę rekordową kwotę, musiałby pan pracować 177 tysięcy lat – jeśli wziąć pod uwagę pańskie obecne zarobki: 2300 euro miesięcznie. Sędzia przyjął po prostu argumenty adwokatów mojego byłego pracodawcy, banku Société Génerale. Ten wyrok nie uwzględnia okoliczności łagodzących, jakie przedstawiliśmy w trakcie procesu. Chodziło najwyraźniej o to, by oszczędzić bank i paryskie centrum finansowe. Dlatego właśnie Jérôme Kerviel musiał pójść na odstrzał. „Samotny mężczyzna siedzi ze spuszczoną głową, ciężko oddychając. Jest jak ogłuszony” – napisał "Le Figaro". Czy wyrok rzeczywiście aż tak pana zaskoczył? Czegoś takiego się nie spodziewałem, czułem się, jakbym stracił grunt pod nogami, wręcz nie mogłem się poruszyć. Przede wszystkim balem się o moją matkę, musiałem bowiem iść natychmiast do więzienia. Cała ta afera ogromnie ją poruszyła. Nie rozumiem owego wyroku, ignoruje on zupełnie fakt, że mamy do czynienia z kryzysem finansowym, i całą winę przypisuje wyłącznie mnie. Przed sądem zaprezentowaliśmy dowody, że wielu maklerów postępowało tak samo jak ja i że moi szefowie wiedzieli, co się dzieje. A potem bank został uwolniony od wszelkiej winy… Sąd jednak nie zaakceptował pańskiej linii obrony. Orzeczone odszkodowanie odpowiada stratom, jakie poniósł pana pracodawca. Jeszcze nigdy żaden pracownik banku, spekulując kursami akcji, nie spowodował szkód w takiej wysokości. Nie zarobiłem przy tym dla siebie ani centa, nie wzbogaciłem się ani niczego sobie nie przywłaszczyłem. Chciałem być jedynie dobrym pracownikiem, który przyniesie firmie jak największy zysk. Byłem tylko maleńkim trybikiem w wielkiej machinie, a teraz mam nagle ponosić główną winę za kryzys finansowy. Maklerem został pan na początku 2005 roku i od tego czasu szybko robił pan karierę. Jak pan to przeprowadził? Specjalizowałem się w niemieckich akcjach. Po kilku miesiącach po raz pierwszy spekulowałem spadającym kursem akcji Allianzu. Najpierw byłem na minusie, ale potem kursy załamały się z powodu zamachów w londyńskim metrze. Zarobiłem dla swego banku pół miliona euro. Jak zareagowali pańscy przełożeni? Kiedy podczas obiadu rozmawiałem z nimi o tym dealu, usłyszałem drobne napomnienie, że jako makler z półrocznym zaledwie doświadczeniem nie powinienem wchodzić w coś takiego. Ale zaraz potem pochwalono mnie i podwyższono mi pułap spekulacyjnych transakcji z dwóch do pięciu milionów euro. To jest właśnie typowe dla owego pełnego sprzeczności światka: codziennie przekracza się granice ryzyka, szefowie to widzą, ale nie padają żadne ostrzeżenia. Pełna treść artykułu dostępna jest na stronach Onet.pl
Tagi: banki
maklerzy
domy maklerskie
gpw
kerviel
|
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2008-2010 Pracagpw.pl
Usługi programistyczne świadczy PASZEK INC.