![]() ![]() ![]() Poniżej lista branż pracy na rynku kapitałowym, kliknij w celu wyświetlenia pełnej listy ofert pracy.
![]() "Nowa klasa brokerów w Londynie jest zarabiającą 300 tys. $ rocznie grupą gorących trzydziestolatków, nieco bezczelnych, którzy bardziej interesują się powiększaniem swoich zysków niż umawianiem się z kumplami na wieczorny kieliszek brandy w Boodle "s or White "s" Steve Lohr, dziennikarz NY Times ![]() Zawód inwestor giełdowy - Psychologia rynków. Taktyka inwestycyjna. Zarządzanie portfelem |
Artykuły związane z pracą na rynku kapitałowymForeksowy zawrót głowy data dodania: 2010-08-15
10.03.2009 16:56, Forbes.pl 400 proc. zysku w godzinę - krzyczą reklamy zachęcające do inwestowania na rynku walutowym. W Japonii spekulacją na Foreksie zajęły się nawet gospodynie domowe. A w Polsce? Entuzjastów tej formy zarabiania przybywa - i to pomimo głośnej afery związanej z plajtą Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej. Wszystkich przyciąga wizja gigantycznych zysków. Kto w 2003 r. postawił na umocnienie złotego do dolara, nawet stosując w miarę bezpieczną strategię, zarobił do dziś przynajmniej 400 procent. Nic dziwnego, że krajowi i zagraniczni brokerzy zachęcają nas do zmierzenia się z Foreksem, największym rynkiem finansowym świata. Ten rynek nigdy nie zasypia. Wartość dziennych obrotów walutami przekracza tam 1,5 bln dol., co stanowi trzykrotność łącznych obrotów na amerykańskim rynku akcji i obligacji. Forex jest rynkiem pozagiełdowym (Over the Counter). Nie ma siedziby ani konkretnej lokalizacji. To sieć złożona z systemów obrotu banków, brokerów, przedsiębiorstw oraz inwestorów indywidualnych, połączonych ze sobą przez łącza telefoniczne i elektroniczne. Funkcjonuje przez 24 godziny na dobę, przez 5 dni w tygodniu. Obejmuje swym zasięgiem większość krajów świata. Zarobić na Foreksie można szybko i dużo. Niestety, stracić również. Wystarczy 1 tys. dol. i otwierasz pozycję o wartości nominalnej 100 tys. dolarów! Reszta to rodzaj darmowego kredytu. Przeważnie maksymalna dźwignia finansowa na rynku walutowym wynosi 1:100, choć zdarzają się większe. Wejście do gry z takim lewarem jest jak jazda kolejką górską. Adrenalina rośnie z każdą sekundą. Jeżeli dobrze obstawiłeś, zmiana kursu kontraktu walutowego o 1 proc. pozwala podwoić kapitał w mgnieniu oka. Pomyłka oznacza wyrok. Taki sam ruch kursu w złym kierunku - i już straciłeś wszystkie zainwestowane pieniądze. Przekonały się o tym na własnej skórze japońskie gospodynie domowe. Dziesiątki tysięcy tamtejszych pań w ciągu ostatniego półtora roku zajęło się handlem walutami online. Znudzone czekaniem na powrót męża i oglądaniem seriali, zasiadały przed komputerem i zarabiały na słabości jena. Mayumi Torii, 41-letnia gospodyni domowa, zarobiła na Foreksie 150 tys. dolarów. Napisała nawet książkę o swojej strategii i założyła klub dla kobiet spekulujących na rynku walutowym - FX Beauties, czyli FX Piękności (FX to skrót od Foreign Exchange - wymiana zagraniczna). Cóż, japońskie panie znalazły prosty i skuteczny sposób na zarabianie. Grały na osłabienie jena, który systematycznie tracił na wartości względem dolara i innych walut. Niestety, to, co dobre, nigdy nie trwa wiecznie. Na notowaniach walut odbiły się też zawirowania, a w końcu panika na światowych giełdach po ujawnieniu rozmiarów kryzysu na amerykańskim rynku kredytów hipotecznych. Jednak prawdziwy dramat japońskie inwestorki przeżyły 16 sierpnia tego roku. W ciągu zaledwie jednego dnia jen umocnił się o 5 procent. Następne dni okazały się dla nich jeszcze gorsze. Japońska waluta szła w górę, a one - grając na spadek jej kursu - traciły pieniądze w błyskawicznym tempie. Tamtejsi analitycy szacują, że tylko we wrześniu ich rodacy stracili na rynku walutowym ok. 2,5 mld dolarów. Gospodynie inwestorki, które nie zdążyły zamknąć pozycji (znakomita większość), straciły niemal cały kapitał. - To przestroga przed stosowaniem zbyt dużej dźwigni finansowej, choć na ogół zmienność cen na rynku walutowym jest znacznie mniejsza i rzadko przekracza 1 proc. dziennie - uspokaja Tomasz Korecki, prezes firmy EFIX Polska. - Wahania o 0,2-0,5 proc. to już dużo, większe bywają tylko w dniach publikacji ważnych danych ekonomicznych - dodaje. Podpowiada też bezpieczniejszą strategię inwestowania w waluty: grę o horyzoncie średnioterminowym, z wkładem własnym wynoszącym np. 10, a nie tylko 1 proc. wartości transakcji. Z takim depozytem można przeczekać 1-2 proc. wahnięcia. Przykład? Polacy mogli grać na trwałe osłabienie dolara względem złotego. Jeszcze na początku 2004 r. dolar kosztował nieco ponad 4 zł, obecnie około 2,50 złotych. Na samym spadku kursu amerykańskiej waluty zarobili prawie 40 procent. Zakładając, że wybrali depozyt zabezpieczający na poziomie 10 proc., zysk wyniósł 400 proc. w niespełna cztery lata. A może jednak warto było zastosować większą dźwignię finansową (1:100) i zarobić 4000 proc. w cztery lata? Może i tak, ale nie w strategii ograniczonego ryzyka. W tym czasie dolar parę razy umacniał się krótkoterminowo o 4-5 proc. i gracz stosujący maksymalny lewar mógł niejednokrotnie stracić cały zainwestowany kapitał. Pełna treść artykułu dostępna jest na stronach Forbes.pl |
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2008-2010 Pracagpw.pl
Usługi programistyczne świadczy PASZEK INC.