![]() ![]() ![]() Poniżej lista branż pracy na rynku kapitałowym, kliknij w celu wyświetlenia pełnej listy ofert pracy.
![]() "Lepszy zysk mały i częsty, niż wielkiego czekać długo" ![]() Nowy paradygmat rynków finansowych |
Artykuły związane z pracą na rynku kapitałowymDłuższa sesja – utrapienie czy szansa dla rynku? data dodania: 2010-07-18
Andrzej Szurek , Katarzyna Ostrowska , Konrad Krasuski , Natalia Chudzyńska , Sergiusz Sachno, 19-06-2010, Parkiet.com Władze warszawskiej giełdy przekonują szefów największych biur maklerskich do pomysłu wydłużenia sesji. Notowania kończyć by się miały o godzinę później niż obecnie. GPW przekonuje brokerów, że zmiana jest konieczna, aby zmniejszyć konkurencję ze strony prywatnych platform obrotu. Finisz handlu akcjami przypadający na 17.30 upodobni nasz krajowy parkiet do największych giełd europejskich (Frankfurtu, Paryża i Londynu). Dłuższe godziny pracy to jednak kłopot dla domów maklerskich, które już raz musiały się dostosować do nowego harmonogramu. Od 1 września 2008 r. GPW zdecydowała się rozpoczynać obrót akcjami o godz. 9.00. Wcześniej była to 9.30. Przed dwoma laty władze giełdy uwzględniły sprzeciw brokerów i nie zmieniły popołudniowych godzin handlu. Zapytaliśmy uczestników rynku, czy argumenty GPW są ważne i wydłużenie sesji rzeczywiście powinno nastąpić. Artur Teterycz, wiceszef zespołu działu brokerskiego Ipopemy Securities Maklerskiego abecadła tak łatwo nie da się zmienić Praca maklerów obsługujących inwestorów instytucjonalnych zaczyna się o 7 rano, a kończy najwcześniej o 17. Trudno jest wprowadzić zmianowość. Nasi klienci wymagają tego, aby mieć kontakt z tym samym maklerem przez cały dzień. Ta sama osoba dzwoni do niego z tzw. morning call z pomysłami na sesję, ta sama osoba kontaktuje się w ciągu dnia – przyjmując zlecenia i raportując o ich wykonaniu. Wreszcie ta sama osoba rozmawia z inwestorami w ramach tzw. evening call – wtedy omawiane jest, co się działo na sesji i ostateczny rezultat zrealizowanych transakcji. Makler musi potem jeszcze często zaksięgować transakcje i wysłać raporty. To jest giełdowe abecadło i tego nie zmienimy. Wydłużenie sesji o kolejną godzinę będzie więc budziło opory branży. Tej pracy nie da się robić zdalnie. Poza tym trudno zrozumieć, że dłuższa sesja to odpowiedź na konkurencję platform tradingowych. Nie znam danych pokazujących, że inwestorzy handlują tam głównie po zamknięciu rynku polskiego. Fakt, że platformy umożliwiają składanie zleceń 24 godz. na dobę, nie oznacza, że transakcje będą zawierane. Nie bardzo bowiem wiadomo, kto miałby sprzedawać i kupować akcje. Polskie instytucje kończą pracę również w momencie zamknięcia sesji. W instytucjach zagranicznych zespoły wyspecjalizowane w rynkach naszego regionu także pracują w godzinach warszawskiej sesji. Wydłużenie sesji nie spowoduje także zwiększenia obrotów. Te bowiem są przede wszystkim funkcją koniunktury i głębokości rynku. Mimo że na rynek weszły ostatnio dwie olbrzymie spółki – PGE i PZU – skala handlu jest nadal mniejsza niż w 2007 r. Sesja codziennie ma ten sam rytm. Zaczyna się większą liczbą zleceń. Koło godzin południowych natężenie handlu jest mniejsze. Dopiero ostatnia godzina to zwiększenie wolumenu, do najwyższych poziomów na fiksingu, z którego korzysta część inwestorów. Przedłużenie handlu o godzinę spowoduje jedynie, że okres mniejszych obrotów w środku sesji się wydłuży. Jarosław Dominiak,prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych Dłuższe godziny handlu to mniejszy komfort inwestorów Sprawa wydłużenia sesji nie jest nowa. Przy okazji poprzedniej propozycji GPW przepytaliśmy inwestorów indywidualnych, co myślą o tym pomyśle. Okazało się, że większość, przede wszystkim tych, dla których inwestowanie na giełdzie jest głównym zajęciem, nie była zachwycona. Owszem, argument o możliwości reakcji na to, co dzieje się na Wall Street czy jak się kończą notowania giełdy w Londynie i Frankfurcie, został przez nich dostrzeżony. Przeważały jednak opinie typu „dajcie spokój, wystarczy nam już napięcia i stresu przy sesji trwającej do 16.30. Nie chcemy go przeżywać godzinę dłużej”. A inwestorzy z większą ekspozycją, szczególnie działający na rynku terminowym, nie mogą sobie pozwolić na zrobienie sobie przerwy. Większe zrozumienie dla pomysłu mieli mniej zaangażowani inwestorzy, którzy często żałują, że na dynamiczne zmiany na zagranicznych rynkach mogą zareagować dopiero na otwarciu następnej sesji, kiedy często jest już za późno, by wycofać się ze swoich pozycji. W tej grupie głosy „za” i „przeciw” rozkładały się po równo. Najmniej zaangażowani inwestorzy przyjmą ewentualne zmiany z dobrodziejstwem inwentarza. Dla nich dodatkowe minuty sesji nie mają większego znaczenia, bo przyjmują inną strategię. Zwykle inwestują długoterminowo, biorą udział w IPO. Najwyżej ci, którzy korzystają z usług POK-ów, nie będą musieli spieszyć się po pracy, by zdążyć przed ich zamknięciem. Nie sądzę, żeby po dwóch latach od przeprowadzenia tego badania preferencje w istotny sposób się zmieniły. Problemem mogą być oddziały biur maklerskich przy bankach w mniejszych miejscowościach, które obecnie zamykają się o godzinie 16. Dla nich wydłużenie godzin pracy może być kłopotliwe. Jeśli jednak tego nie zrobią, nie będzie tragedii. Z naszych badań wynika, że dla inwestorów liczba POK-ów i godziny ich otwarcia nie mają większego znaczenia. Kluczowe są, poza wysokością opłat, funkcjonalność i niezawodność platform internetowych. Bezpośrednio z biurami maklerskimi kontaktują się dziś nieliczni. Pełna treść artykułu jest dostępna na stronach Parkiet.com
Tagi: makler
praca maklera
gpw
analitycy
|
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2008-2010 Pracagpw.pl
Usługi programistyczne świadczy PASZEK INC.