![]() ![]() ![]() Poniżej lista branż pracy na rynku kapitałowym, kliknij w celu wyświetlenia pełnej listy ofert pracy.
![]() "To gorsze niż rozwód. Straciłem połowę majątku i wciąż mam żonę" Bankier inwestycyjny z City ![]() Inteligentny inwestor. Najlepsza książka o inwestowaniu wartościowym |
Artykuły związane z pracą na rynku kapitałowymŚwiat na bańce data dodania: 2010-05-29
Wawrzyniec Smoczyński, 13.10.2009, Polityka.pl Globalny kapitalizm wkracza w nową epokę. Światowym handlem przestaje rządzić logika podaży i popytu, tylko ataki paniki i euforii, za którymi podążają olbrzymie fale kapitału. A rynek zamienia się w pole golfowe dla spekulantów. Semper Augustus wyglądał, jakby płonął. Na długiej łodydze prężył się kielich ze zwichrowanych, białych płatków, poprzecinanych krwistoczerwonym wzorem. W lutym 1637 r. za pojedynczą cebulę tego tulipana zapłacono w Holandii 10 tys. guldenów, czyli równowartość ładunku dwóch okrętów wracających z Indii, na dzisiejsze pieniądze około 700 tys. dol. W najbogatszym kraju XVII-wiecznej Europy trwała właśnie tulipanowa gorączka. A wśród ówczesnych odmian tego kwiatu nie było cenniejszej niż Semper Augustus. Tulipany trafiły do Europy z osmańskiej Turcji. Hodowane najpierw w ogrodach cesarskich w Wiedniu, na początku XVII w. zawędrowały do Holandii, z miejsca stając się pasją tamtejszych elit i symbolem statusu holenderskich kupców. Najbogatsi zaczynają je kolekcjonować, zabijając się o rzadkie odmiany. A ponieważ tulipany rozmnażają się bardzo wolno, ceny ruszają w górę, a cebule drogich odmian stają się przedmiotem licytacji. Holendrzy masowo rzucają się w handel tulipanami, zastawiając domy i dobytek, byle tylko dorobić się na kwiatowej modzie. W ciągu trzech lat najrzadsze tulipany drożeją aż pięciokrotnie. Szczyt hossy przypada 5 lutego 1637 r. – na aukcji w Alkmaar 99 cebul idzie pod młotek za łączną sumę 90 tys. guldenów. Ale już kilka dni później na absurdalnie drogie kwiaty nie ma nabywców. Rynek się załamuje, a ceny spadają o 95 proc. Tulipanomania, opisana dwa wieki później w dziele Charlesa Mackaya pod wymownym tytułem „Niezwykłe powszechne złudzenia i szaleństwo tłumów”, wchodzi do historii jako pierwsza znana bańka spekulacyjna. Pierwsza z wielu. Spekulantem jest każdy, kto kupuje dobra tylko po to, by sprzedać je w przyszłości po wyższej cenie. Jeśli trzymać się tej definicji, spekulantami są wszyscy uczestnicy dzisiejszych rynków finansowych – od szeregowych płatników ZUS z udziałami w OFE, poprzez amatorów giełdy i fundusze inwestycyjne, aż po wielkie banki. Wszyscy liczą na zarobek dzięki zmianie umownej ceny, a nie rzeczywistej wartości towarów – niezależnie od tego, czy obracają akcjami bułgarskich firm deweloperskich, sztabkami złota z kopalń w RPA, kwintalami soi z pól w Bangladeszu czy hipotekami Amerykanów ze Środkowego Zachodu. Spekulacja ma kluczowe znaczenie dla działania rynku i nie jest szkodliwa, dopóki ceny podążają za wartością dóbr lub antycypują jej zmianę. Ale tak dzieje się niestety coraz rzadziej. Pełna treść artykułu dostępna jest na stronach Polityka.pl. Ciekawe artykuły o podobnej tematyce są dostępna w pracach Wojciecha Latochy oraz Katarzyny Glinki |
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2008-2010 Pracagpw.pl
Usługi programistyczne świadczy PASZEK INC.